NAWIGATOR:      Strona główna -> Doniesienia i nowości: ZUS, rząd, prawodawstwo

Memento mori dla Belki

19 listopada zapamiętają wszyscy członkowie rządu Marka Belki. Premier, którego nazwisko jednoznacznie kojarzy się z obroną podatników w przemowach i szkodzeniem im za każdym możliwym razem w praktyce, na szczęście przegrał oba głosowania dotyczące podwyżek obciążeń.

Marek Belka to polityk prawdziwie złotousty. Od lat przy każdej okazji wygłasza wzniosłe frazesy o pomaganiu przedsiębiorcom oraz podatnikom, obniżkach podatków i tak dalej. Marketing polityczny spowodował, że wielu mu uwierzyło. Robi zaś dokładnie odwrotnie. Trudno zapomnieć, że to on przeforsował podatek od dochodów kapitałowych, który poza ściągnięciem danin od inwestorów giełdowych uderzył w emerytów i rencistów. Także oni muszą oddawać jedną piątą z kilkuprocentowych zysków z lokat bankowych. Przy wysokiej inflacji i niskich stawkach oprocentowania ludzie ci realnie tracą pieniądze - tylko dlatego, że kolejni premierzy przekraczają w fiskalnej pazerności wszelkie akceptowalne granice.

Pomysł drastycznego podwyższenia składek ZUS-owskich - jedynych, które trzeba płacić nawet wówczas, gdy działalność gospodarcza przynosi straty - wyszedł z tej samej partii. Projekt powstał za czasów Leszka Millera, który wskutek serii skandali i afer musiał odejść. Po "kanclerzu" pozostało jednak mnóstwo projektów, które Marek Belka oczywiście próbował zrealizować, mimo nonsensownych nadziei wyrażanych przez środowiska gospodarcze. Nie jesteśmy w stanie zrozumieć, dlaczego biznesmeni mieli jakiekolwiek złudzenia, że do tego nie dojdzie. Premier Belka był od początku gorącym zwolennikiem podwyżki składek.

Projekt, którego pierwszą wersję opisywaliśmy wczesną wiosną 2004 roku, przewidywał drastyczne podwyżki parapodatków nawet dla najmniejszych firm. Przy dochodzie rzędu 2,5 tys. zł miesięcznie (co dla krawca z żoną i dwójką dzieci naprawdę nie jest żadną fortuną) przedsiębiorca płacił 650 zł miesięcznie samych składek na ZUS (plus podatek PIT i ewentualnie VAT). Po podwyżce byłoby to ponad 770 zł. Najgorsze w tym pomyśle było to, że w razie załamania rynku składka na ZUS wcale by nie malała. Obliczana byłaby na podstawie dochodów z ubiegłego roku podatkowego a nie tych aktualnych. Po roku płacenia kary za chwilowy sukces, gdy przedsiębiorca zdążyłby już sprzedać telewizor i sprzęt AGD na ZUS-owki podatek, składka spadłaby z powrotem do poziomu 650 zł. Ale pieniędzy raz już oddanych ZUS-owi nigdy nie dałoby się odzyskać. Czarna dziura zawsze połyka, nigdy nic nie oddaje.
Już teraz obciążenia ZUS-owskie powodują, że szara strefa rośnie. Żaden normalny człowiek nie zaryzykuje otwarcia firmy wiedząc, że na dzień dobry będzie musiał oddać państwu tysiąc złotych i niewiele mniej miesiąc później. Najpierw zacznie pracować na lewo, w szarej strefie, okazując najzwyklejszy instynkt samozachowawczy. Będzie chciał sprawdzić, czy pomysł w ogóle wypali - przy jak najmniejszym ryzyku. A potem? Gdy okaże się, że jakieś pieniądze z tego są - powiedzmy, że dwa tysiące - to kto normalny usiądzie przy kolacji i powie żonie: "Kochanie, zarobiliśmy dwa tysiące. Od przyszłego miesiąca będziemy zarabiać tysiąc, bo drugą połowę zapłacimy w skarbówce po zalegalizowaniu firmy."
Pokażcie nam taki ewenement.

Osiem miesięcy temu przewidywaliśmy, że opozycja w pozie Rejtana nie zablokuje podwyżek. 19 listopada okazało się, że po raz pierwszy od długiego czasu nasz pesymizm był nadmierny. Nie smuci nas nasza pomyłka we wróżeniu z fusów. Jedenastoma głosami (218 do 207) Sejm projekt podwyżek ZUS-u odrzucił.

Minister polityki społecznej Krzysztof Pater użala się nad upadkiem projektu, który miał obniżyć składki na ZUS dla nowo powstających firm. Miały one przez dwa lata płacić zmniejszoną składkę. Nie dziwimy się, że ubolewa - wszystko zwróciłoby się z nawiązką w kolejnych latach, bo w przyrodzie i podatkach nic nigdy nie ginie. Ten kwiatek do kożucha był potrzebny, aby stroić miny dobroci dla części społeczeństwa. Jak oddać 100 mln zł żeby zarobić prawie dwa miliardy? Oto rozwiązanie, którego mogłyby pozazdrościć nawet największe korporacje międzynarodowe.
Po sromotnej klęsce rządu w głosowaniach Krzysztof Pater złożył rezygnację, która szybko została przyjęta. Nowym ministrem polityki społecznej została Izabela Jaruga-Nowacka, przewodnicząca Unii Pracy, wcześniej kontrowersyjna pełnomocnik ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Nową funkcję nadal łączy ze stanowiskiem wicepremiera (dotychczas bez teki). Uważamy, że ta zmiana nie poprawi sytuacji przedsiębiorców, gdyż Unia Pracy popierała podwyżki składek ZUS.
Więcej optymizmu przejawiają przedstawiciele środowisk biznesowych. Nie jest to jednak poparcie dla Jarugi-Nowackiej, lecz ulga, że nie trzeba będzie więcej wysłuchiwać Patera. W nieoficjalnych rozmowach biznesmeni skarżyli się, że były minister ukrywał przed nimi wszystko co mógł, regularnie traktując ich jak wrogów a nie partnerów.

Przeciwko projektowi byli posłowie: Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Ligi Polskich Rodzin, Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, Samoobrony (sic!) oraz czterech posłów SLD. Podwyżki chcieli posłowie: Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Unii Pracy i oczywiście Socjaldemokracji Polskiej.

Ranking banków dla firm

Po cichutku, kuchennym wejściem, ci sami politycy tego samego SLD postanowili uderzyć w emerytów, którzy widząc głodowe paski dostarczane przez listonosza postanowili spróbować dorobić. Niektórzy robią to, aby pomóc dzieciom w... opłacaniu morderczego ZUS-u. Sami znamy taki przypadek. Pomysł polegał na ograniczeniu emerytur dla tych, którzy jeszcze są w stanie pracować. Obecnie emeryt może dorobić bez straty części emerytury ok. 1600 zł. Projekt przewidywał obniżenie tej kwoty do 1150 zł. Skoro pracują to po co mamy ponosić koszty?
Ile można zarobić na drenowaniu starszych ludzi? Pół miliarda złotych rocznie. There's no business like show business, jak mówi amerykańska piosenka.

Ten projekt okazał się zbyt odrażający nawet dla niektórych posłów SLD. Kilkunastu z nich zniknęło z sali obrad, pozwalając na obalenie projektu minimalną większością 209 do 207 głosów. Chylimy czoła.

Nie liczmy jednak na to, że oba te pomysły umrą. Minister Pater od razu zapowiedział prace nad nowymi projektami ustaw. Nie ma żadnego powodu, aby nowa minister polityki społecznej pomysły te zarzuciła, tym bardziej, że jej partia twardo je popierała. Z kolei przerażeni tragicznymi wynikami sondaży posłowie lewicy zrobią wszystko, aby ten Sejm (i rząd) trwał jak najdłużej. Nie zapomnieliśmy, że SdPl poparło rząd Belki dlatego, że na wiosnę 2005 r. miały odbyć się wybory. Dzisiaj mówi się już o jesieni. Medialne show z "rozpadem SLD" nie zadziałało, notowania pikują.

Zdjęcie Krzysztofa Patera: Polskie Radio Program I
Zdjęcie Marka Belki: Konrad-Adenauer Stiftung e.V.
Zdjęcie Leszka Millera: Cable News Network LP.

(19.11.2004)


 NAWIGATOR:      Strona główna -> Doniesienia i nowości: ZUS, rząd, prawodawstwo