NAWIGATOR:      Strona główna -> Publicystyka i analizy
 

W PZU jak w rządzie

PZU wprowadza w praktykę gospodarczą metody układu rządzącego. Narobić szumu, zamieszania, ogłosić skandal, po czym zamilknąć i pozwolić aferze (która koniec końców okazuje się nie aferą tylko pomyłką) umrzeć śmiercią naturalną. Tak było na listopadowym NWZA PZU SA.

Najpierw dowiedzieliśmy się, że znowu ktoś widział jakieś papiery i będzie je pokazywał. Co bardziej "nerdowi" uczestnicy życia publicznego z utęsknieniem wyczekiwali na tabloidowy skandal transmitowany on-line. Skandal zakończył się zanim jeszcze dobrze się zaczął, ponieważ NWZA zostało przerwane i do żadnych konkretów nie doszło. Igrzyska odwołano.

Pełniący obowiązki prezesa1) PZU SA Jaromir Netzel poinformował, że w związku z (nie opublikowanym) pismem otrzymanym od Eureko w sprawie (nie opublikowanych) dokumentów związanych z (nie udowodnioną) aferą in-spe w sprawie informacji dostarczanych akcjonariuszowi - NWZA powinno zostać przerwane. No i zostało. Panowie się rozeszli.

Tymczasem grupa PZU traci udziały w rynku ubezpieczeniowym i poza coraz częściej łapiącymi się za głowy agentami - nikogo to nie obchodzi. Popatrzmy zresztą na wykresy, które mówią wszystko:

PZU SA - udział w rynku

PZU Życie - udział w rynku

Może by tak zarząd był łaskaw zająć się kierowaniem firmą? No tak, ale kto niby ma to robić, skoro zasiadają w nim już tylko osoby bez szczególnego doświadczenia w zarządzaniu ubezpieczycielem i na dokładkę bez akceptacji nadzoru. No to może chociaż Rada Nadzorcza rzuciłaby okiem na lecące w dół wykresy? Niestety, trudno się dyskutuje w gronie zmieniającym się jak w kalejdoskopie.

Ranking banków dla firm

Tymczasem na Litwie i Ukrainie PZU udowodniło, że nie ma pojęcia o sprzedawaniu ubezpieczeń, jeżeli nie miało w spadku przytłaczającego monopolistycznego udziału rynkowego. Na razie wyłożyło kolejne miliony na podtrzymywanie spółek zależnych - bez poważniejszych gwarancji, że cały ten interes będzie miał sens. Za to powody są oczywiste: tam też rządził układ i afera... Nie jesteśmy tym wyjaśnieniem zaskoczeni. W końcu jak nie wiadomo, dlaczego nie wyszło, to musi być układ, prawda?

Weźmy chwilę oddechu.
Gdy wiosną 2005 r. czytałem buńczuczne materiały prasowe prezentujące ekspansję zagraniczną PZU SA, od razu coś mi nie pasowało. Firma skrzętnie ukrywała bowiem wszelkie konkretne informacje o przejmowanej spółce Skide West. Okazało się, że z dużej chmury spadł malutki deszczyk (a raczej mżawka), gdyż firma miała czteroprocentowy udział w malutkim, nie wspieranym obowiązkowym OC rynku. Na całym tym pomyśle jak na razie zarobiło tylko Polskie Towarzystwo Reasekuracyjne, któremu udało się tych miernej wartości aktywów pozbyć. Zainteresowanym historią polecam lekturę artykułu z marca 2005 r. pt. "PZU kupiło drobiazg".

Litwa to klęska PZU porównywalna z Waterloo. Zaczęło się całkiem przyzwoicie, gdyż dwie kupione firmy po połączeniu kontrolowały sympatyczne 17% rynku (największy ubezpieczyciel Litwy miał 27%). To już coś i jest się czym zajmować. Problemem był marginalny udział w polisach życiowych i tu PZU poniosło kompletną klęskę. Bez pnia (postkomunistycznych) polis grupowych know-how firmy okazał się bez szans. Teraz, gdy wyszły na jaw dalsze straty PZU Lietuva i pojawiło się ryzyko cofnięcia zezwoleń na prowadzenie działalności - sprawa stała się paląca. Na razie PZU właduje w spółki zagraniczne kolejne pieniądze, ale bez porządnych i znających się na rzeczy zarządów nic nie uda się wywalczyć.

Ale moim zdaniem jest sposób na to, żeby sytuację w PZU uzdrowić jednym szybkim i skutecznym ruchem. Otóż jest już wolny i swobodny niejaki Kazimierz Marcinkiewicz, który zapisał się w historii jak najbardziej uśmiechnięty i uwielbiany premier rządu, choć bez szczególnych efektów praktycznych (może to i dobrze). A gdyby tak nominować niedoszłego prezydenta Warszawy na stanowisko szefa PZU SA, PZU Życie, PZU Lietuva czy jakiejkolwiek innej spółki, jaką jeszcze można wymyślić? Lepiej nie będzie, za to przez kolejne miesiące - a może i lata - wszyscy będziemy się regularnie dowiadywać, jak to jest cudownie, dobrze i wspaniale a zarząd pracuje w pocie czoła nad zapewnieniem wszelakiej szczęśliwości firmie, jej pracownikom i klientom.
Bo na pomysł wrzutki w ministerstwo finansów miejmy nadzieję, że nawet Partia, Której Nazwy Nie Wolno Wymawiać nie wpadnie. Tam trzeba harować a nie się uśmiechać i budzić po nocy dziesięć tysięcy Warszawiaków, z nadzieją, że o trzeciej rano łatwiej uwierzą w powszechny dobrobyt.

Ranking banków dla firm

Tymczasem polskie piekiełko staje się nie do zniesienia dla kolejnych inwestorów zagranicznych. Suomi podjęło decyzję o zmianie formy prawnej swoich spółek w Polsce oraz republikach bałtyckich. Będzie działało jako spółka europejska z oddziałami krajowymi. Suomi nie ma jednak najwidoczniej ochoty uczestniczyć w polskich przepychankach i zarejestruje swoją parasolową spółkę w Estonii a nie największym rynku w tych krajach - Polsce. FinLife stanie się zatem oddziałem firmy zagranicznej, unikając dzięki temu całego mnóstwa problemów prawnych i urzędniczych, składających się na życie codzienne inwestorów zagranicznych. Będzie zatem na naszym rynku zarabiać, ale ograniczy kontakty z polskim KNF i całą resztą instytucji, co zapewne wyjdzie Finom na zdrowie. Oczywiście oficjalnie powód jest zupełnie inny - Suomi zdecydowało się na Estonię ze względu na "bliskość geograficzną" oraz korzyści podatkowe. Jak zwał tak zwał, jesteśmy biedniejsi o następną instytucję finansową. Finom gratulujemy bystrości umysłu.

Adam Jarecki

1) - Niniejszy felieton powstał przed posiedzeniem Komisji Nadzoru Finansowego, na którym zostanie rozpatrzona kandydatura mecenasa Jaromira Netzela na stanowisko prezesa PZU SA. Do tego czasu formalnie zajmuje on stanowisko "pełniącego obowiązki" prezesa zarządu.

(4.12.2006)

        OŚWIADCZENIE REDAKCJI
        Redakcja e-insurance.pl przypomina, że redagowany przez nią vortal jest vortalem OPINII. Wszystkie treści publikowane na jego stronach są subiektywnym wyrazem poglądów członków redakcji, którzy nie roszczą sobie pretensji do nieomylności. Jednocześnie prosimy o zapoznanie się z notami prawnymi, znajdującymi się na dole każdej z podstron e-insurance.pl.

 NAWIGATOR:      Strona główna -> Publicystyka i analizy