| NAWIGATOR: Strona główna -> Doniesienia i nowości: Ubezpieczenia majątkowe |
|
Narodowa efemeryda Każdy kolejny minister Skarbu wyjmuje z szafy sfatygowany skoroszyt zatytułowany "PKO/PZU", wyjmuje oświadczenie dla prasy, podpisuje i faksuje. Pomysł zmienia nazwę (najładniejsza naszym zdaniem to Narodowa Grupa Finansowa) ale clou pozostaje takie samo: połączenie PZU SA i PKO BP tak, aby ich nie połączyć. NGF "nie będzie polegał na powiązaniach kapitałowych" ani też "nie będzie naruszał niezależności obu firm". Ministerstwo, posłowie, rzecznicy i Bóg wie kto jeszcze co jakiś czas chaotycznie próbuje podczepić się pod stary i awykonalny pomysł, którego regularne ogłaszanie stało się już nudne. Niech wszystko będzie jasne: PKO BP nie może kupić akcji PZU SA ze środków innych niż własne. Mówi o tym wyraźnie polskie prawo: inwestycje w firmy ubezpieczeniowe nie moga być finansowane z kredytów, obligacji ani innych papierów dłużnych. O to właśnie próbowano prawie dwa lata temu oskarżyć Eureko, szukając dziury w (całej) umowie prywatyzacyjnej PZU. ![]() Ale nam udało się wpaść na pomysł czym może być NGF! Za czasów socjalizmu funkcjonowały czarodziejskie czapy nad poszczególnymi branżami. Czapami tymi były np. Centralny Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Przemysłu Odzieżowego a także choćby Chemicznego. Miały one za zadanie zbierać pomysły naukowców i następnie mozolnie przekonywać firmy państwowe do wprowadzania innowacji. Dzisiaj tego w ogóle już się nie robi (łatwiej jest kupić licencję i mieć święty spokój). Wówczas jednak COBR-y miały dokładnie taką samą księżycową strukturę: nie były właścicielami przedsiębiorstw państwowych, nie miały na nie wpływu, ale jeżeli ktoś chciał robić interesy z polską firmą - pośrednictwa COBR-u uniknąć nie mógł. Ogólnie rzecz biorąc pomysł NGF jest podobny: COBRPO nie miał władzy nad Lentexem czy Camelą, nie miał uprawnień właścicielskich i nie ingerował w codzienne życie firm. A jednak miał ogromną, nierozliczalną władzę. Od jednego "tak" lub "nie" zależała realizacja inwestycji technologicznych. Jeżeli jakaś inwestycja padła, bo była głupia, zawsze winien był zakład a nie Ośrodek. Uznaliśmy, że byłby to pomysł wręcz idealnie odpowiadający posłom SLD. Bo to i przyjemne wspomnienia, i duża kasa dla siedemnastu dyrektorów, i brak odpowiedzialności. Czyż to nie boski pomysł na dzisiejsze, ciężkie czasy dziewięcioprocentowców? (Tutaj kupisz polisy PZU SA) (15.08.2004) |
| NAWIGATOR: Strona główna -> Doniesienia i nowości: Ubezpieczenia majątkowe |