|
Montkiewicz zdymisjonowany
28 maja 2003 r. dobiegła końca kolejna odsłona podskórnej walki o wpływ na miliardowe aktywa największego polskiego ubezpieczyciela. Zdzisław Montkiewicz został zdymisjonowany ze stanowiska prezesa PZU SA, jego następcą został Cezary Stypułkowski.
Zaszokowani przyglądaliśmy się wydarzeniom z ostatnich dwóch miesięcy. Wydawało nam się nieprawdopodobne, aby jeden jedyny człowiek, mający poparcie innego (także jednego) człowieka, mógł doprowadzić do tak konfliktowej sytuacji w PZU SA. Pamiętamy aferę wokół tzw. czarnego public-relations sprzed ponad dwóch lat. Dlatego też zdecydowaliśmy się nie zabierać głosu tak długo, aż sytuacja nie zostanie choć częściowo wyjaśniona.
Rząd premiera Leszka Millera od początku dąży do zmian własnościowych w PZU SA. Robi wszystko, aby inwestor zagraniczny - Eureko BV - wycofał się z inwestycji w Polsce. Brak woli politycznej do sprywatyzowania największego ubezpieczyciela inicjował różne - mniej lub bardziej etyczne - wydarzenia. Dymisja prezesa PZU Zdzisława Montkiewicza nie oznacza zakończenia tego konfliktu. Z pierwszego oświadczenia nowego szefa firmy nie wynika, jaki będzie jego cel w tej sprawie. W stanowisku Cezarego Stypułkowskiego nie ma konkretnego określenia, czy będzie on dążył do prywatyzacji PZU SA w ramach zawartych wcześniej umów, czy też nie. Czytamy w nim tylko o woli "rozwiązania konfliktu między akcjonariuszami".
Głównym sprawcą dymisji Zdzisława Montkiewicza była, wynajęta przez Radę Nadzorczą PZU SA, firma audytorska Ernst & Young. Pracownicy tej firmy wpadli przypadkiem na umowę pomiędzy PZU SA a bankiem HSBC. Wynikało z niej, że HSBC ma przygotować strategię wykupu akcji PZU SA znajdujących się poza rękami Skarbu Państwa. W tym miejscu pojawiło się pole do dwóch różnych interpretacji. Prezes Montkiewicz tłumaczył, że sprawa dotyczy ok. 15-procentowego pakietu akcji PZU SA, znajdującego się w rękach pracowników firmy (oraz podmiotów, które de facto je od nich odkupiły). Media zwróciły uwagę na brak konkretnego zapisu w tej umowie i wywnioskowały, że w zakresie kompetencji HSBC miały znaleźć się również akcje znajdujące się w rękach Eureko BV (20%) oraz Banku Millenium (10%). Clou sprawy tkwi jednak w czymś innym: umowy z HSBC nie widział ówczesny minister skarbu Sławomir Cytrycki, który wykonuje prawa do ponad 55% akcji PZU SA. Prezes Montkiewicz stoi na stanowisku, że ministerstwo wiedziało o umowie; ministerstwo zaprzeczało.
Sławomir Cytrycki, po rozmowie z premierem Millerem, złożył rezygnację ze stanowiska.
Nowy minister Skarbu Państwa, Piotr Czyżewski, od początku twierdził, że nie ma zaufania do prezesa PZU i będzie dążył do jego dymisji. Istniały duże szanse na to, że po raz kolejny dymisję otrzyma minister a nie prezes spółki zależnej. Kancelaria premiera milczała.
Kolejnego argumentu przeciwko prezesowi PZU dostarczyła znowu firma Ernst & Young. W piśmie skierowanym do Rady Nadzorczej ubezpieczyciela audytor alarmował, że zarząd spółki utrudnia przeprowadzenie zleconej kontroli. Ernst & Young miał sprawdzić jak przebiega wdrażanie ładu korporacyjnego w spółce oraz czy wydanie 17 mln zł na usługi innego audytora, KPMG, było zasadne.
Rada Nadzorcza zażądała od władz wykonawczych PZU SA ustosunkowania się do zarzutów Ernst & Young. Prezes Zdzisław Montkiewicz nie zdążył już na to odpowiedzieć.
28 maja 2003 r. minister Skarbu Państwa Piotr Czyżewski odwołał Zdzisława Montkiewicza ze stanowiska prezesa PZU SA i powołał na nie Cezarego Stypułkowskiego, dotychczasowego szefa Citibanku Handlowego.
Warto zwrócić uwagę, że Eureko BV nie zajęło żadnego stanowiska w sprawie prezesa PZU. Trwa postępowanie przed sądem arbitrażowym, wytoczone rządowi RP przez holenderskiego inwestora. W tym miesiącu Eureko BV złoży oficjalny pozew przeciwko Skarbowi Państwa na ręce ukonstytuowanego już składu trybunału arbitrażowego. Wyrok zapadnie najprawdopodobniej w czerwcu 2004 r. ale brany jest pod uwagę także dodatkowy termin - październik 2004.
Przewodniczącym trybunału został Yves Fortier, rząd RP reprezentuje prof. Jerzy Rajski zaś Eureko BV - Stephen Schwebel.
Cezary Stypułkowski będzie miał bardzo trudne zadanie. Spiętrzenie problemów wokół PZU SA wystąpi w najbliższych kilkunastu miesiącach. Grupa PZU powoli traci rynek na rzecz konkurencji, nie będzie też mogła pochwalić się świetnymi wynikami finansowymi za 2003 rok. Zyski z bezpiecznych papierów dłużnych drastycznie spadły (a z tego przede wszystkim wynikał ogromny, miliardowy zysk w ostatnich latach), spółka wyda też kilkaset milionów złotych na nowy korporacyjny system informatyczny.
Postępowanie przed sądem arbitrażowym nie dotyka bezpośrednio zarządu PZU, ale nowy prezes będzie musiał umiejętnie neutralizować konflikt pomiędzy Eureko a Skarbem Państwa. Jeżeli narazi się którejkolwiek ze stron, normalizacja sytuacji w PZU stanie się niemożliwa.
Jedną z pierwszych decyzji nowego prezesa będzie zapewne podtrzymanie lub wycofanie pozwu przeciwko Gazecie Wyborczej. Pozew został skierowany przez PZU SA i dotyczy naruszenia dobrego imienia spółki oraz samego prezesa. Ciekawostką jest fakt, że poza wątkiem dotyczącym umowy z HSBC pozew obejmuje również artykuły Gazety dotyczące prywatnej sprawy obywatela Montkiewicza, jako najemcy pałacyku pod Warszawą. W pozwie PZU żąda wypłacenia kilku milionów złotych odszkodowania - wpis sądowy musiałoby wpłacić samo PZU.
Cezary Stypułkowski od razu został rzucony na głęboką wodę. Poprzedni prezes zapowiadał, że do końca czerwca zostanie podpisana umowa z państwowym PKO BP w sprawie wspólnej sprzedaży produktów finansowych. Nowy szef ubezpieczyciela musi bardzo szybko zapoznać się ze stanem negocjacji i ocenić, czy kontrakt ten należy podpisać. Zdzisław Montkiewicz planował, że umowa ta będzie tylko pierwszym etapem współpracy; dążył on do przekonania Skarbu Państwa do fuzji PZU z PKO BP.
Przed PZU czeka wiele wyzwań, tymczasem od kilku lat władze firmy zajmują się sprawami pobocznymi. Wejście Polski do Unii Europejskiej otworzy całkowicie nasz rynek finansowy. Tymczasem kilku gigantów - warto wymienić w tym miejscu francuską Axę czy amerykańskiego AON-a - nadal nie weszło do naszego kraju. PZU nie ma najmniejszych szans na sprostanie konkurencji z którąkolwiek z tych firm, jeżeli zdecydują się one zainwestować w polskie polisy. Czasu na restrukturyzację, wprowadzenie nowych produktów, racjonalizację zatrudnienia czy poprawę obsługi klientów już nie ma.
(4.06.2003)
|