NAWIGATOR:      Strona główna -> Doniesienia i nowości: ZUS, rząd, prawodawstwo

Rolnicy wreszcie zapłacą

Rzadko uznajemy posunięcia rządu za pozytywne (i to bez względu na kolor tworzących go partii), ale tym razem dajemy plusa. Projekt reformy ubezpieczeń KRUS dla rolników jest dobrym krokiem naprzód: wreszcie rolnicy przestaną być dofinansowywani w 90% i zaczną płacić składki powiązane z rocznym dochodem. Małe bo małe, ale lepsze to niż nic.

W ramach wielkiej reformy ministra Hausnera (która powolutku zmienia się w małą reformkę i podwyżkę podatków - ale nie czepiajmy się nieubezpieczeniowych szczegółów) znajduje się zmiana zasad funkcjonowania Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.

Najmniej znacząca dla obywateli (zarówno rolników jak i nie-rolników) jest awantura administracyjna pod hasłem "komu dać władzę nad KRUS". Naszym zdaniem nie ma to w zasadzie żadnego znaczenia, nie będziemy zatem zawracać tym głowy czytelników. Ma mieć Ministerstwo Gospodarki, dodamy dla przyzwoitości.

Ranking banków dla firm

Dotychczas KRUS był ziemią obiecaną. Za groszową składkę można było uzyskać nie tylko prawo do bezpłatnego leczenia ale i wyrobić sobie emeryturę. Rażące dysproporcje pomiędzy składkami na ZUS i KRUS dopingowały tysiące Polaków do znalezienia sposobów na zaoszczędzenie pieniędzy - w większości całkiem skutecznych.

Od 2005 roku zasady mają być następujące:
1. Prawo do ubezpieczenia się w KRUS będą miały tylko takie osoby, które rzeczywiście pracują w rolnictwie. Dodatkowo mogą one ubezpieczyć domowników.
2. Wysokość składki nie będzie stała i śmiesznie niska (683 zł rocznie w 2002 r.), lecz uzależniona od dochodu rolnika z gospodarstwa.

Podstawą wyliczania składki ma być dochód z gospodarstwa na jedną osobę ubezpieczoną. Czyli jeżeli gospodarstwo rolne przyniosło 30.000 zł a w gospodarstwie domowym są trzy osoby, wówczas podstawą do ubezpieczenia będzie 10.000 zł. Od tej kwoty wylicza się 30% - wychodzi 3.000 zł. Tyle wyniesie roczna składka. KRUS nadal będzie dopłacał do wielkich posiadłości, gdyż wkrótce poznamy górny limit składki na KRUS - wyniesie on najprawdopodobniej właśnie ok. 3.000 zł. Minimalna składka roczna dla KRUS - dla najbiedniejszych rolników - wyniesie ok. 700 zł rocznie.

Od 2024 roku wiek emerytalny kobiet i mężczyzn ubezpieczonych w KRUS ma się wyrównać i będzie wynosił 65 lat. Termin ten jest taki sam jak w przypadku wieku emerytalnego osób ubezpieczonych w ZUS, w którym reforma rozpocznie się w 2014 roku i potrwa 10 lat.

Głównym źródłem poprawy sytuacji finansowej KRUS (a w zasadzie budżetu państwa, który będzie dopłacał mniej) będą przede wszystkim czystki wśród osób, które przeniosły się do KRUS nie dlatego, że są rolnikami, ale dlatego, że kupili hektar zarośniętej chwastami ziemi. Nikt tak naprawdę nie wie, ile ich jest i nie wiadomo, czy osoby te będą odpowiadać za wyłudzenie gdy utracą prawo do ubezpieczania się w KRUS. Jest to jednak naszym zdaniem bardzo prawdopodobne, bo głodujący budżet z radością przyjmie wszelkie mandaty, grzywny i kary.

Ranking banków dla firm

Teraz minusy i zagrożenia.
Po pierwsze gospodarstwa domowe mogą nagle się rozrosnąć i wcale by nas nie zdziwiło, gdyby okazało się, że w małym wiejskim domu mieszka trzydzieści osób z rodziny. Chyba, że będą to dzieci, co przy wymierającym narodzie będzie miało bardzo pozytywny skutek. Inna sprawa, że może to też skutkować tragediami osobistymi - jeżeli dziecko pojedzie na studia, przestaje być wliczane do liczby osób w gospodarstwie domowym. Może się okazać, że nagle studia staną się na wsi wyklęte, choć dotychczas były szansą na poprawę losu.
Po drugie, nikt nie wie na jakiej zasadzie będzie wyliczany dochód. Na pewno nie można opierać się na przychodzie (bez odliczania kosztów), bo byłoby to rażąco niesprawiedliwe i dało asumpt do dalszych ekscesów Andrzeja Leppera. Z kolei dochodu nie da się wyliczyć bez wprowadzenia podatku PIT (w dowolnej formie i wysokości). Mamy wrażenie, że nie przemyślano przy konstrukcji reformy problemów tego typu. Chyba, że rząd po prostu nie chce jeszcze głośno powiedzieć, że planuje objęcie rolników także podatkiem PIT. To by była dopiero rewolucja i dobra wiadomość!
Po trzecie, wszelkiej maści kombinatorzy mogą wyjść na drogi. Nam - typowym mieszczuchom - by to w zasadzie nie przeszkadzało, ale zapłacą Bogu ducha winni kierowcy TIRów, którzy też przecież mają swoją pracę do wykonania, wożąc nam jogurty i cielęcinę.

Drugie dno reformy pozostaje w gronie gdybania, od tego akapitu prosimy traktować tekst jako political-fiction.
Podstawowym sposobem ocenienia dochodu rolników mają być deklaracje (z odliczeniami kosztów). Zapewne w 2006 roku okaże się, że niektórzy rolnicy będą wykazywać mniej przychodów niż dotychczas. Albo wcale. Albo nagle wielka willa będzie się budować na gospodarstwie płacącym minimalną składkę.
Ruszy kilka pokazowych procesów o oszustwo podatkowe. Gazety, nieszczególnie przecież przyjazne kombinującym rolnikom, wywloką te sprawy na pierwsze strony. Powstanie społeczny nacisk na reformę prawa. Rząd z bólem serca, zmuszony nagonką, opracuje projekt objęcia rolników podatkiem PIT, który po awanturach i krzykach wejdzie w życie od 2007 czy 2008 roku.

Jeżeli tak ma wyglądać scenariusz, to podpisujemy się pod projektem reformy KRUS rękami i nogami.

(30.03.2004)


 NAWIGATOR:      Strona główna -> Doniesienia i nowości: ZUS, rząd, prawodawstwo