NAWIGATOR:      Strona główna -> Doniesienia i nowości: Fundusze emerytalne

Bezpieczniejsze subfundusze

Wciąż nie wiadomo, jak rozwiązać problem ryzyka u osób należacych do OFE, które w krótkim czasie mają przejść na emeryturę. Proponowane rozwiązania przesuwają tylko datę poniesienia ryzyka, ale go nie likwidują.

Wraz z rosnącym czasem oszczędzania na emeryturę konta drugofilarowców mocno puchną. Są one prowadzone w jednostkach rozrachunkowych, których wartość jest uzależniona od powodzenia w inwestycjach. Nietrudno wyobrazić sobie przykład, gdy przechodzimy na emeryturę w najgorszym możliwym momencie: gdy giełda jest w dołku. Gwałtowne wzrosty i spadki wartości jednostek rozrachunkowych są nie do uniknięcia: w końcu ponad 30% naszych pieniędzy leży w akcjach dopuszczonych do publicznego obrotu.
Jeżeli mamy na koncie 3 tys. jednostek, to niewielka różnica w cenie pomiędzy miesiącami przejścia na emeryturę (np. 50 i 51 zł) przekłada się na sporą różnicę wartości naszego konta. Ta symboliczna złotówka (stanowiąca zaledwie pół procenta wartości jednostki) oznacza konto pomniejszone o 3.000 złotych. Przykre, ale jeszcze nie boli. Problem pojawia się wtedy, gdy różnice pomiędzy poszczególnymi latami są większe. Na przykład w szczycie hossy wartość jednostki wynosi 50 zł, ale rok później, w szczycie bessy, zaledwie 43 zł. To i tak mało drastyczny przykład a przekłada się na ponad dwudziestotysięczną stratę klienta OFE.

Analitycy i eksperci KNUiFE i IGTE od lat zastanawiają się jak rozwiązać problem ryzyka. Pojawiały się różne pomysły, których realizację utrudnia przede wszystkim brak przykładów z innych gospodarek na świecie - taki już los pionierów. Obecnie najbardziej prawdopodobnym sposobem jest wprowadzenie tzw. subfunduszy w ramach istniejących OFE.

Ranking banków dla firm

Dlaczego w ramach istniejących? Ponieważ stworzenie nowych OFE przeznaczonych tylko dla osób wybierających się wkrótce na emeryturę byłoby zbyt kosztowne. Obecnie istniejące fundusze mogą sobie poradzić z kosztami zarządzania dzięki puli osób, które mają przed sobą wiele lat oszczędzania. Nowe musiałyby utrzymać się z opłat od wybierających się na emeryturę za parę lat. A to już jest poważny problem, ponieważ fundusze bezpieczne, nie angażujące pieniędzy klientów w akcje, będą miały niskie stopy zwrotu - powiedzmy, że dobrym rezultatem będzie 5-7% rocznie. Jeżeli zaczniemy od tego odliczać koszty, okaże się, że lepiej byłoby dostać te pieniądze do ręki i odłożyć je na pięcioletniej lokacie.

Podobny problem dotyczy zresztą zakładów emerytalnych, które przewidywano na początku. jakoś nikomu nie uśmiecha się oddawanie 7% wartości oszczędności do Zakładu tylko po to, by wypłacał nam w ratach emeryturę. Pojawiają się różne pomysły: od wypłat realizowanych przez ZUS (co jest raczej mało prawdopodobne, bo nie po to ludzie uciekali z ZUS, żeby teraz wpychać ich do niego z powrotem) aż po dokonywanie wypłat przez same OFE.

Wróćmy jednak do problemu osób zbliżających się do wieku emerytalnego. System, który ma największe szanse wprowadzenia w życie, polega na połaczeniu możliwości z obowiązkiem. Na 5 lat przed przejściem na emeryturę konto drugofilarowca automatycznie byłoby przenoszone do bezpiecznego subfunduszu w OFE, do którego należy. Jeżeli będzie chciał, może to przeniesienie przyspieszyć i przerzucić oszczędności na 10 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego. Bezpieczne subfundusze nie będą inwestowały w akcje (lub tylko drobną część oszczędności) i mają za zadanie utrzymać wartość konta do "dnia zero".

Ranking banków dla firm

Problem w tym, że ryzyko... pozostaje. Jest bowiem tylko przesunięte w czasie. Nadal nie można zareagować, gdyby obowiązkowy termin na 5 lat przed emeryturą wypadł w dołku giełdowym. Nastąpi automatyczna realizacja straty bez szans na odzyskanie różnicy. Dlatego też trzeba będzie wybrać w odpowiednim momencie (w okresie od 5 do 10 lat przed wiekiem emerytalnym) termin przeniesienia środków. Niestety doświadczenie podpowiada, że znakomita większość drugofilarowców nie będzie sobie zawracała tym głowy. Potrzebna jest poważna kampania informacyjna (której na razie nie ma kto sfinansować), która zresztą najprawdopodobniej nie odniesie żadnego efektu...

Możemy mieć tylko nadzieję, że kolejne lata kapitalizmu nauczą Polaków, że o swoje pieniądze muszą zadbać sami. Pozostawienie decyzji ślepemu losowi zawsze jest złym rozwiązaniem. Casus małpy, która zarobiła na giełdzie tyle, co większość funduszy inwestycyjnych, jest tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę.

(5.06.2006)


 NAWIGATOR:      Strona główna -> Doniesienia i nowości: Fundusze emerytalne